Dolargan – przetestowałam na własnej skórze

Kiedy standardowe leki przeciwbólowe, które przepisał mi lekarz, kiedy byłam na oddziale nie przynosiły ulgi, przyszła położna z dolarganem. Nazwa nie była dla mnie nowością. Od razu skojarzyłam, że wiele kobiet dostaje go podczas porodu.

Dolargan – jak się czułam

Otóż, pierwsze co mnie zaskoczyło to fakt, że położna oprócz strzykawki miała także nerkę, tak na wszelki wypadek jakbym postanowiła oddać kolację. Ale spoko, nie pierwszy lek, który dostaję i ma takie skutki uboczne.

Zanim cała zawartość strzykawki wpłynęła do moich żył, miałam wrażenie, że chyba faktycznie skorzystam z przyniesionej nerki. Lek czułam w przełyku pomimo podania dożylnego. Ale w sumie niektóre antybiotyki też dają takie wrażenie. Ostatecznie nerka na szczęście nie była potrzebna.

Kończąc położna poinformowała mnie, że może mi się w głowie zakręcić – odpowiedziałam tylko, że już zauważyłam. To też nic nowego w sumie. I nawet mi bardzo nie przeszkadza, pod warunkiem, że to tylko przeciwbólowo i mogę sobie leżeć i nic nie robić 😀

Jak dolargan wpłynął na moje dziecko?

No i tu niestety już się przeraziłam. Trzeciaczek rusza się dosyć przewidywalnie. Jego ruchy są w przeciwieństwie do jego rodzeństwa takie właśnie jak sobie wyobrażałam, że być powinny ruchy dziecka. Po podaniu leku zwątpiłam czy jest z nim wszystko w porządku. To już nie były te ruchy, które znam. Określeniem najbardziej oddającym to co się z nim działo to, że pływał jak zdechła ryba. Pomimo tego, że byłam nieźle naćpana cały czas zastanawiałam się czy na pewno nic mu po tym nie będzie.

Moje myśli zaprzątała jeszcze jedna myśl

Już od pierwszej chwili skojarzyłam, że jest to dosyć często podawany lek przy porodzie. Nie wyobrażam sobie rodzić po czymś takim. Leżąc w pozycji w jakiej zostawiła mnie położna próbowałam ruszać ręką. Owszem udawało mi się ją zacisnąć jak skupiłam się na tej czynności, ale nie czułam, że ją zaciskam. Miałam wrażenie, że stoję obok, że to nie moje ciało, że nie mam na nic wpływu.

To nowe dla mnie doświadczenie będzie miało ciąg dalszy. Mój plan porodu na pewno zostanie wzbogacony o informację, że kategorycznie nie wyrażam zgody na podanie mi tego leku w czasie porodu.

6 myśli do „Dolargan – przetestowałam na własnej skórze”

  1. To ja napiszę jak to wygląda z perspektywy drugiej osoby. Kiedy żona dostała dolargan momentalnie zerwał się z nią kontakt. Nie docierały do niej prośby położonej ani moje, że musi oddychać, bo tętno dziecka spada. Przy skurczach (bóle krzyżowe), natomiast oczy jak 5 zł i kompletna nieskuteczność przeciwbólowa dolarganu. Dziecko po porodzie zachowywało się dziwnie, miało bezdechy. Inna sprawa, że tylko 1 w skali APGAR i nie wiem na ile na to miał wpływ dolargan, bo cały te poród to temat rzeka. Uważam, że kobiety powinny wiedzieć co to za lek i przeczytać ulotkę przed porodem. Moja żona przy porodzie dopuszczała zastosowanie środków przeciwbólowych wyłącznie na jej wyraźne życzenie. Podczas porodu usłyszeliśmy komunikat w stylu : „Proszę podać dolargan”, a nasz sprzeciw, że jeszcze nie trzeba, że może ewentualnie później, został skwitowany informacją, że bez tego nie da się urodzić przy bólach krzyżowych, a potem będzie za późno.

  2. Dostałam przy pierwszym porodzie, bo położna stwierdziła, że muszę już teraz natychmiast bo nie dam rady urodzić bez, a później będzie za późno.. Właściwie krociótko chwilę po tym, jak wstrzyknęła mi pełną dawkę miałam taki odlot, że kompletnie nic do mnie nie docierało, a skurcze odczuwałam tak samo silnie jak wcześniej.. Niestety, mimo wcześniejszej opinii położnej, nie urodziłam szybciej i podali mi drugą dawkę dolarganu.. Nawet nie wiedziałam kiedy – tzn. poczułam dopiero wtedy jak mi ją wstrzyknęła.. Odlot taki, że nie wiedziałam co się wokół mnie dzieje i co do mnie mówią.. Poród rozlegulowany totalnie, co prawda nie tylko to sprawka dolarganu, ale to on zapoczątkował ten jeden wielki koszmar.. Niestety zakończony cc, bo ani vacum ani kleszcze nie pomogły.. Podejrzewam, że gdybym nie dostała tego leku, urodziłabym bez komplikacji.. Gdybym wiedziała wcześniej jak to na mnie wpłynie nigdy bym się nie zgodziła.. A przed podaniem powiedzieli mi tylko, że przez chwilę lekko zakręci mi się w głowie.. Jednym słowem masakra!

  3. Podano mi go bez wyjasnienia jak dziala i jakie moga byc skutki uboczne.
    Dwukrotnie.
    Krecenie sie w glowie.odlot.wymioty.

    Syn wyciagany vacuum tetno drastycznie spadalo.

    Nigdy bym sie drugi raz nie zdecydowala.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.